środa, 20 sierpień 2003

KRYM

Komu się Ukraina kojarzy z szarością i biedą to niech zacznie już przecierać oczy. To wielki kraj, ja sam dojechałem jedynie do Kijowa i na Krym, można tu zasnąć za kierownicą jadąc przez niekończące sie równiny prostą jak od linijki wyrysowana szosą. Ale można też wić się wąskimi serpentynami nad przepaściami, można też odkryć, że własny samochód awansował do roli jeepa.



Byłem wiele razy na Ukrainie, z powodu ciekawości i...miłości. Właśnie dlatego Julio wybrałem te zdjęcia, gdyż "barchatnyj sazon" na Krymie w roku 2003 wspominam jak sen po dziś dzień....

Zdjęcia można obejrzeć klikając TUTAJ

1 Comments:

Kasia said...

Migawki szczęścia?

20 listopad 2006 22:22:00 CET  

Post a Comment

<< Home